Koty, które były i koty, które są. Część druga.

Dzień dobry.

Dziś, jak co wtorek, stary blog.

22 stycznia 2009
Koty, które były i koty, które są. Część druga.

Dziś Epi i Duży Kot i smutna ich historia.


Wzięłyśmy je od Pani, która zajmowała się chyba wszystkimi kotami na jednym z osiedli. Nie wyglądały dobrze: malutkie, jeden strachliwy bardzo, okrutnie brudne, zapaćkane wręcz, chociaż chyba już zdolne do mycia. No, ale wzięłyśmy, bo były piękne.

Na początek weterynarz dał im coś na przeziębienie i coś na wzmocnienie, a my je myłyśmy i doprowadziłyśmy do stanu przepięknych małych kociąt. Miały się nazywać Mulder i Scully, bo miała być dziewczynka i chłopak. Imiona niezbyt trafne, nie przyjęły się za bardzo. I potem się zmieniły.
Kotki rosły i chociaż Mulder został trochę dziki, to Scully była kocią przytulanką, która nie dawała spokoju siedzącemu człowiekowi.

Scully uwielbiała tańce z wołowiną (kiepska rozdzielczość, ale tylko komórka była do dyspozycji).

Koty rosły, ale okazało się, że mają w uszach pasożyta, więc weterynarz dał im coś na pasożyta, tylko, że one to coś wylizywały. Ale nadal rosły i nadal były kochane. Takie małe, puchate kotki z wielkimi brzuchami. I okazało się, że Scully to też Mulder, a nie żadna samica… Dopiero dużo później nauczono mnie Na Wsi, jak rozróżnić kota od kotki – bezbłędnie i to od małego kociaka. Ale chłopaki nadal rosły.


Mulder Pierwszy, później Epi.


Scully, później Duży Kot.

I tu właśnie bajka się kończy: pewnego dnia, kiedy leżałam jeszcze w łóżku, Mulder Pierwszy dostał szału – biegał nieskładnie, walił łepkiem w co popadnie i jak na takiego małego kota, przejawiał nadkocią siłę.
Weterynarz powiedział, że to epilepsja i do końca życia będzie musiał dostawać leki antypadaczkowe, bo może zrobić sobie krzywdę. Miał ataki dosyć często, po lekach jakby trochę rzadziej, ale jeden skończył się złamaną łapą, bo kot spadł ze schodów.
Chodził później w kocim gipsie ( z elastycznego bandaża), aż w końcu go sobie zdjął, czym prawie przyprawił Owcę o zawał, bo nagle jej kot miał pięć łap – bandaż był przewiązany nad karkiem, kot kocim sposobem wyciągnął łapę, ale opatrunku już nie zdjął…

Dla Owcy jeden z jego ataków zakończył się niegroźnym, ale bolesnym ugryzieniem – chciała przytrzymać mu język. Dopiero potem przeczytałyśmy, że ani psy, ani koty nie mogą połknąć swojego języka, bo mają zupełnie inaczej zbudowany przełyk niż ludzie. I żeby nie wkładać palców do pyszczka, bo to się źle kończy.
Tak więc Mulder Pierwszy stał się kotem o imieniu Epi, od Epileptyk.

Potem koty – Scully stała się Dużym Kotem, bo był(a) większy od Epiego -trochę przestały rosnąć i stały się osowiałe. Epi leżał ciągle przy kaloryferze, a Duży Kot całe dnie wylegiwał się pod lampą na biurku, leżąc „na płask”.
Miały pobieraną krew, bardzo płakały. Miały robione badania. W końcu w badaniach wyszło – skrajna anemia spowodowana białaczką, którą prawdopodobnie odziedziczyły po mamie. Na zdjęciach mają białe nosy i uszy – to właśnie objaw białaczki.

Zdecydowałyśmy się je uśpić – byłam z Owcą, oni najpierw podają kotom coś, co je otępia okrutnie i wynoszą je na kilkanaście minut do właściciela,  żeby można było się z nimi pożegnać. I człowiek ryczy jak głupi, nawet siedząc teraz przed komputerem.

Zrobiłam wtedy wielki błąd, bo nie zabrałam ich małych ciałek od weterynarza. I do dziś tego żałuję.

pikfe

pikfe (23:18)

Reklamy
Explore posts in the same categories: Koty, Stary blog

Tagi:

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 komentarze w dniu “Koty, które były i koty, które są. Część druga.”

  1. Ania Says:

    Kochana Pikfe, uwielbiam te kawałki o kotkah a za ten filmik to masz całusa:)) Gęba mi się śmieje, nawet kiedy serce boli!
    Czuj, czuwaj!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: