Nadal nie palę.

Dzień dobry.

Nadal nie palimy, choć w Anglii paliliśmy. Tak naprawdę rzuciliśmy po powrocie z Anglii.

I czemu ja nadal wytrzymuję i nie jest to męka piekielna?

Bo mam dość rzucania palenia. Już dość dawno zrozumiałam, że rzucić trzeba.

1228230962_nosmoking-7minutes-595x595

Ale – co pewnie wie wielu palących – rzucić jest trudno i przerabia się miliony oszukańczych pułapek mózgu, a poza tym: co tu dużo ukrywać? Palenie jest przyjemne.

Niestety, prowadzi do niezbyt przyjemnych rzeczy i nie tylko o raku płuc mówię. U mnie rzucenie palenia ukróciło o 90% bóle głowy. Zaczynałam palić – wracały.

Wracając jednakże do rzeczy – rzuciłam palenie (po raz pierwszy z dziwnym poczuciem, że mi się uda), bo … miałam dosyć rzucania palenia. To mnie dręczyło – no, dobrze, znowu zaczniemy, ale potem znowu będzie się trzeba męczyć z rzucaniem, a wytrzymaliśmy już trzy dni. W efekcie palenie przestało mi sprawiać taką frajdę, jak sprawiało mi na studiach.

Na studiach nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby rzucić. Paliłam, bo chciałam.

A teraz paliłam, bo nie mogłam rzucić.

Rzucanie palenia dręczy.

Po co mam się dręczyć ciągle od nowa?

I tak się motywuję mocno, aż tu nagle znajduję kurs ewolucji języka, a tam „pikfe”. I cóż „pikfe” znaczy?

No proszę… tak się nie robi.

Language Change and Evolution

Dialekt Waldeck      Współczesny niemiecki Współczesny angielski
iks                                              Eis                                                ice‘
driksiç                                 dreißig                                          thirty‘
pikfe Pfeife           (smoking) pipe‘
likp                                         Leib                                               body‘
fukst                                      Faust                                                fist‘

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Pitu - Pitu

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Nadal nie palę.”

  1. Viktoria Says:

    Rozumiem Cię bardzo dobrze… kiedyś dawno rzuciłam, jednakże, gdy jestem strasznie wkurzona potrafię wypalić paczkę fajek na raz… to chyba nawyk, którego nigdy nie można się pozbyć.
    Trzymam za Was Kciuki 🙂
    Ja odkładałam kasę do skarbonki, tą którą wydałabym na fajki 🙂 a potem przeznaczyłam na wyjazd 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: