Archiwum dla Październik 6, 2009

Powróciliśmy z ziemi angielskiej.

Październik 6, 2009

Dzień dobry.

Tytuł wpisu może być z lekka zadziwiający, ale tak rzeczywiście jest – w niedzielę po południu powróciliśmy z ziemi angielskiej, gdzie dostaliśmy się w czwartek za pomocą tandetnego samolota Ryanair.

Nie mogłam nic napisać na blogu, bo to była niespodzianka urodzinowa dla Lisicy, bardzo bliskiej mi osoby. Uknuliśmy spisek z jej mężem, Lisem, który wzniósł się na wyżyny, hmm… robienia w balona swojej małżonki. Zalecił jej wzięcie dnia wolnego od pracy, nie zdradził się nawet jedną miną, choć mówił (a raczej pisał w mailu zatytułowanym Knowania, że jest podekscytowany). Lisica nie domyślała się (tak przynajmniej mówi) nic a nic i chyba się ucieszyła, kiedy nas zobaczyła, choć jej pierwsza reakcja była związana raczej z wielkim zdziwieniem i zaskoczeniem niż z radością.

Lis jest niezły… Nagadał Lisicy, że musi zostać dłużej w pracy, a pojechał po nas na lotnisko. Wyrzucił nas z auta przed zakrętem do domu, żeby wejść samemu i wybić z Lisicy resztki nadziei (jeżeli jakieś były). My czekaliśmy z naszą pizzą i w końcu zadzwoniliśmy do drzwi. nawet nie wiecie, jak ja się ucieszyłam, kiedy ją zobaczyłam.

Relacja z pobytu w P. jutro, a dziś nadal się cieszę, że mogłam iść z Lisicą na kawę i pogadać tak, jak kiedyś, na studiach. Jestem z niej bardzo, bardzo dumna. Jak kiedyś spotkacie Lisicę, możecie jej to ode mnie przekazać 🙂

pikfe

P.S. To był nasz (Big B i mój) kolejny wyjazd-niespodzianka. Jakieś dwa, może trzy lata temu zrobiliśmy Owcy i jej ówczesnemu chłopakowi niespodziankowy przyjazd nad morze; w zeszłym roku, razem z Owcą, zaskoczyliśmy mami i Uiala, teraz przyszła kolej na Lisy… Hmmm…. wniosek nasz był dość przerażający – podświadomie musimy uznawać się za jakąś wielką atrakcję.

Reklamy