Archiwum dla Październik 2009

Elvis czy Travolta?

30 października, 2009

Dzień dobry.

Ja oczywiście wiem, że Freddie.

Ale przyjrzyjcie się – i Elvis i Travolta. Crazy Little Thing Called Love było nagrywane rok po premierze Grease. Nie mogę się zdecydować, kto bardziej. Bo głos to Elvis, ale stylistyka? Dla mnie Travolta z Grease.

pikfe

Cleaver.

27 października, 2009

Dzień dobry.

” – Problemem nie jest zatem wolność, panie prezydencie – mruknął Cleaver – w negatywnym znaczeniu wolności od okowów, ale umiejętność wybrania dla siebie właściwego jarzma, oddania się partyturze, jaką naprawdę pragnie się odegrać.”

Tim Parks, Cleaver, Świat Książki 2008

Fantastyczna książka. Jak Sobota McEwana.

pikfe

Simon’s Cat!

25 października, 2009

Dzień dobry.

Tak! Tak! Są już nowe filmiki z Kotem Simona 🙂

Ja nie mam dziś nic do powiedzenia. Filmiki z Kotem Simona na pewno Wam wystarczą, a i ubawicie się bardziej. Ja płakałam, moje koty takie właśnie były. Lisz celował w Hot Spotach.

Hot Spot.

Fly Guy.

I jeszcze coś dla wielbicieli dokarmiania psów.

Fed Up.

Dobrej zabawy.

pikfe

Wschód słońca o 7.17.

24 października, 2009

Dzień dobry.

Zbieramy jabłka, kiedy tylko można – deszcze poważnie pokrzyżowały nam plany i do końca zbiorów jeszcze daleko.

A słońce wstaje coraz później. O złotych promieniach poranka, które pomagają wstać można zapomnieć. Teraz czekamy na polu, aż zrobi się widno.

Jedziemy w nocy, we mgle gęstej jak mleko. Jest wilgotno, ale ciepło. Ludzi na drogach niewielu, w sobotę nie śpieszą się do pracy, nie o szóstej trzydzieści. Docieramy na pole, część ludzi już dojechała.

IMG_1434

Palą papierosy i gadają, jest jeszcze za ciemno, żeby zbierać.

Sad jest cichy, jest jak zaklęty. Żadna gałązka nie drgnie, żaden ptak nie poruszy napęczniałej kropli wody.

Oprócz nas, ludzi na polu, nic się nie dzieje.

Sad śpi, zaklęty w pajęczynę wilgotnej, gęstej mgły, jak zmysłowa kobieta o poranku.

IMG_1441

Powoli zaczyna przecierać oczy, szarzeje wokół nas.

Zabieramy się do pracy, ruszają ciągniki, roznosi się dźwięk jabłek wysypywanych do palety i odgłos ludzkich stóp chodzących po błocie.

Wszystkie napęczniałe krople spadają na ziemię jak deszcz.

Sad się budzi i my go budzimy. Wokół jest coraz jaśniej.

IMG_1444

Jest mokro, woda ścieka po rękach, a wilgotne jabłka wyślizgują się z dłoni.

Słońce wstało, ale światło z trudem przedziera się grubą, puchową warstwę mgły. Pola wyglądają jak niedbałe szkice.

Oprócz nas wszystko nadal jest nieruchome.

IMG_1457

Aż w końcu robi się normalnie.

Choć mgła nie ustępuje.

IMG_1451

Oto nasze pierwsze półtorej godziny w pracy.

pikfe

Nasz domek. Może już niedługo.

22 października, 2009

Dzień dobry.

Jedni wiedzą, większość nie wie – razem z Big B urządzamy nasz wspólny dom i być może przed Gwiazdką uda się nam w nim zamieszkać. Miały być wielkie opóźnienia, ale jak do tej pory wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że styczeń najpóźniej.

Bardzo się cieszę. Nawet nie wiecie, jak bardzo, chociaż naprawdę u mamy Big B nie mieszka mi się źle.

Ale już od zimy będziemy sami, we własnej przestrzeni. Wreszcie będziemy mieli swoje miejsce, po trzech i pół roku. Swoje łóżko, bibliotekę, swój bajzel, swoje niepozmywane naczynia, swój piasek na schodach, swoje mole, swoją szafkę na makaron i swoją półkę na kosmetyki.

I pokażę Wam teraz, jak dziś ta przestrzeń wygląda.

Nasza przyszła kuchnia.

IMG_1408

Łazienka (na dole) i pomieszczenie gospodarcze w jednym.

IMG_1409

Sień i drzwi wejściowe.

IMG_1410

Pokój gościnny, hi, hi 🙂

IMG_1412

Korytarz na górze, w głębi nasz pokój, po lewo łazienka na górze.

IMG_1420

I naprawdę wypasiony widok z naszej sypialni 😉

IMG_1415

Oby jak najszybciej. Oby wszystko się udało.

pikfe

Koty świata ludzką ręką wykonane.

21 października, 2009

Dzień dobry.

Pogoda mnie zabije. Szczerze mówiąc to zabije pewnie wszystkich sadowników, którzy nie zebrali jeszcze jabłek.

I dziś na pocieszenie, inne koty.

W Paryżu, na Montmartre.

IMG_2409

Chyba w Toruniu, zrobione przez Owcę, zapewne w towarzystwie KillBilli.

P1010571

P1010575

Kot goni szczura w miasteczku w Normandii.

P1010861

P1010862

Kot – dzwonek w burgundzkim Alise-Sainte-Reine.

IMG_2889

Lekko makabrycznie w Forcalquier we Francji.

P1010717

Może jakoś dotrwamy do wiosny, tak?

pikfe

Nadal nie palę.

20 października, 2009

Dzień dobry.

Nadal nie palimy, choć w Anglii paliliśmy. Tak naprawdę rzuciliśmy po powrocie z Anglii.

I czemu ja nadal wytrzymuję i nie jest to męka piekielna?

Bo mam dość rzucania palenia. Już dość dawno zrozumiałam, że rzucić trzeba.

1228230962_nosmoking-7minutes-595x595

Ale – co pewnie wie wielu palących – rzucić jest trudno i przerabia się miliony oszukańczych pułapek mózgu, a poza tym: co tu dużo ukrywać? Palenie jest przyjemne.

Niestety, prowadzi do niezbyt przyjemnych rzeczy i nie tylko o raku płuc mówię. U mnie rzucenie palenia ukróciło o 90% bóle głowy. Zaczynałam palić – wracały.

Wracając jednakże do rzeczy – rzuciłam palenie (po raz pierwszy z dziwnym poczuciem, że mi się uda), bo … miałam dosyć rzucania palenia. To mnie dręczyło – no, dobrze, znowu zaczniemy, ale potem znowu będzie się trzeba męczyć z rzucaniem, a wytrzymaliśmy już trzy dni. W efekcie palenie przestało mi sprawiać taką frajdę, jak sprawiało mi na studiach.

Na studiach nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby rzucić. Paliłam, bo chciałam.

A teraz paliłam, bo nie mogłam rzucić.

Rzucanie palenia dręczy.

Po co mam się dręczyć ciągle od nowa?

I tak się motywuję mocno, aż tu nagle znajduję kurs ewolucji języka, a tam „pikfe”. I cóż „pikfe” znaczy?

No proszę… tak się nie robi.

Language Change and Evolution

Dialekt Waldeck      Współczesny niemiecki Współczesny angielski
iks                                              Eis                                                ice‘
driksiç                                 dreißig                                          thirty‘
pikfe Pfeife           (smoking) pipe‘
likp                                         Leib                                               body‘
fukst                                      Faust                                                fist‘

pikfe

Ciężki dzień.

18 października, 2009

Dzień dobry.

Zbiory nadal trwają.

Zdarzają się ciężkie dni, jak wczoraj, kiedy świat przypominał Krainę Zmarłych z Mrocznych Materii Pullmana – jednostajnie szare niebo, zamknięte na Wszechświat, jak kopuła więzienia; nawet najmniejszego tchnienia wiatru, najlichszego promienia słońca, wszystko bez ruchu, bez cienia. Matowe w świecie bez słońca. Wokoło wilgotno i trupio zimno, chociaż to nie takie zimno, które szczypie w policzki i orzeźwia, ale zimno, które opatula serce i spowalnia człowieka, każąc mu myśleć o zimnie.

Byłam najszczęśliwszą osobą na Ziemi, kiedy wreszcie wróciliśmy do domu i dokleiłam się do kubka z gorącą herbatą, a potem do wanny z bardzo ciepłą wodą. Potem kołdra, lampka, książka, jedyne lekarstwo na takie dni.

Skończyłam Pullmana. Bardzo mnie przygnębił, tak, jak wczorajszy dzień. Nie, nie zasmucił, przygnębił, poczułam się uwięziona w tej literackiej wizji bez wyjścia. Są też inne takie książki, które zostawiają ciężar na sercu. My jako autorzy nigdy byśmy tak nie zrobili. Nie chcemy takiego zakończenia, przeżywamy je i po tym wszystkim, co przeszliśmy z bohaterami, co przeszliśmy z Historią – nie zgadzamy się z tym zakończeniem. Chcemy innego.

Ale to jest powieść.

I innego zakończenia nie ma. Zostajemy uwięzieni w wizji autora. Nie ma dyskusji, chociaż mamy na nią ochotę. Mamy pomysł na alternatywne zakończenie i chętnie przekonamy do niego autora, ale on nie będzie z nami gadał. On już napisał, dla niego to przeszłość, a my wczoraj, dzisiaj, jutro szamoczemy się z tym jego pomysłem z przeszłości.

Jakie zakończenia Was przygnębiają? Które byście zmienili, gdybyście mieli taką możliwość?

Ukojenie McEwana, Władca Pierścieni, Opowieść Podręcznej Atwood,  Maska i Solaris Lema z tych, które w tej chwili pamiętam.

pikfe

Koty świata.

14 października, 2009

Dzień dobry.

Na taką pogodę jedynie koty. Robię im zdjęcia w czasie podróży, więc nie dość, że są kotami, to jeszcze niosą ze sobą wiele wspaniałych wspomnień.

Koty z Forcalquier we Francji.

IMG_2469

P1010724

P1010719

Kot z Etretat.

IMG_2544

Kot z Cambridge.

IMG_3275

Kot z Mane we Francji.

P1010696

Kot paryski.

P1010619

Kot z tego miejsca w Camargue we Francji.

P1010675

Życzę przetrwania tych ciężkich dni, kto tylko może niech bierze kota na kolana.

pikfe

Prognozowanie pogody.

13 października, 2009

Dzień dobry.

Dziś tylko parę słów o prognozowaniu pogody, a może raczej o wróżeniu? A co będzie, to się zobaczy?

Pogoda jest dla nas istotna – w czasie deszczu nie zbieramy jabłek i człowiek tak trochę chciałby wiedzieć, co go czeka następnego ranka. Idzie do pracy czy nie idzie?

Zasiadam więc do netu, klikam w linki do czterech przepowiedni i oto, co mi przepowiadają.

1. Pada od czternastej, temperatura odczuwalna -5.

2. Od ósmej pada śnieg z deszczem, temperatura odczuwalna -5.

3. Pada od jedenastej, temperatura temperatura odczuwalna ponad -10.

4. W ogóle nie pada, temperatura odczuwalna -15.

W zasadzie to moglibyśmy z Big B obstawiać na jakieś prognozy i wygrywać np. masaż stóp 😉

Co ciekawe, ja zawsze tę pogodę sprawdzam. Nie wiem dlaczego.

pikfe