Po co pisałam pracę magisterską?

Dobry wieczór.

Chyba ostatnio głupieję. Czytam książki. Oglądam filmy. Słucham muzyki. I mam całkowitą pustkę w głowie, poza kłębowiskiem bezsensownych myśli – co robię źle, czego nie zrobiłam, co powinnam zrobić, co będzie, co było, co jest i czy to dobre.

Mam taką pustkę, że nawet nie chce mi się gadać, nie wspominając o pisaniu. Pierwszy raz w życiu mam uczucie, że nie mam nic (NIC) do powiedzenia. Pustka. Same banały, cisnące się na usta klisze, rzeczy, które są wypowiadane, ale przecież w ogólnym rozrachunku nic do życia nie wnoszą, takie trochę pieprzenie bez sensu. Tak, rozumiem potrzebę rozmowy z innym człowiekiem i wiem, ile radości i szczęścia potrafi ona dać, nawet jeśli nie dotyczy istotnych kwestii, ale ja w tej chwili tak rzadko poruszam istotne kwestie, że zaczęłam czuć okrutne wewnętrzne wyjałowienie. Co z tego, że czytam, skoro nie mam potem nic do powiedzenia, poza „fajne”?

Pisałam pracę magisterską o pseudonauce i pseudoreligii w „Z Archiuwm X”. To było coś. Fascynował mnie ten temat i mogłam bez końca opowiadać o tym, w jaki sposób można powiązać pewne wątki serialu z myślą Feyerabenda albo jak ukazana jest religijność społeczeństwa amerykańskiego i co z tego wynika. Lubiłam te długie dni w bibliotece z książkami, notatkami, wśród książek, będąc całkowicie skupioną na tekście. Lubiłam oglądać wieczorami serial i w specjalnym zeszycie zapisywać cytaty i spostrzeżenia, rzeczy, które potem wykorzystywałam przy pisaniu. Lubiłam nawet mojego promotora, który przez długi czas nawet nie widział jednego odcinka, ale nieźle umiał przemaglować w czasie rozmowy. Kiedyś po kawie w szpanerskim lokalu do którego poszliśmy i gadaliśmy pewnie dwie godziny, czułam, że mój mózg właśnie przebiegł maraton, ale jest z tego dumny. Czułam się mądra, doceniona, miałam poczucie, że moje opinie kogoś zaintrygowały i wniosły coś do jego życia, że podołałam rozmówcy, który takim łatwym rozmówcą wcale nie był, choć sądzę, że dawał mi fory.

Pisząc pracę robiłam to, co umiem najlepiej – kojarzyłam ze sobą różne odległe fakty, przypominałam sobie dawno zapomniane informacje, wyszukiwałam je w książkach i łączyłam z cytatami, z fragmentami serialu, z nowymi koncepcjami dając im nową treść, ubierając je w mój własny sens.

A teraz otwieram czasem moją pracę i myślę sobie: „O ja, ale byłam wtedy mądra.”

pikfe

P.S. Ostatnio ktoś się zagalopował – oczywiście zupełnie niechcący i w sumie było mi żal tej osoby, bo rozumiem, że musiała poczuć się głupio (ja też miałam parę takich wpadek, kto nie miał?) – i rzucił nad stołem stwierdzenie dotyczące przyszłości jakiejś osoby, która idzie na studia i wybiera między menadżerem sportu a kulturoznawstwem, że no, menadżer sportu to znaczenie lepsze studia niż… hm…. niż… hm…. Nie powiem, zabolało. Czy to dlatego, że prawda w oczy kole czy dlatego, że wciąż uważam, że kulturoznawstwo jednak ma sens? Jeśli nie zawodowy, to może chociaż taki, że pisanie pracy magisterskiej sprawiało mi wielką frajdę?

Advertisements
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi: , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 komentarze w dniu “Po co pisałam pracę magisterską?”


  1. Kochana Pikfe, coś Ci powiem: ciesz się, że nie masz nic do powiedzenia:)
    Przymus „posiadania czegoś do powiedzenia” jest okropną i męczącą rzeczą. Popatrz na to z innej strony: masz okazję zresetować umysł, zanim znowu będziesz miała coś mądrego do powiedzenia. Może teraz jesteś w fazie odczuwania, a nie kategoryzowania życia? Co?
    Luzik, Kochana, ja też nie mam nic mądrego do powiedzenia, stwierdzam z ulgą:)
    Fajnie jest!
    Ania Ny

  2. Aneczka Says:

    Witam, trafiłam na Twój blog, szukając materiałów do pracy magisterskiej, którą zamierzam napisać i myślałam właśnie o temacie pseudonauki, choć nie wiem jeszcze dokładnie jak to umieścić, z czym.. zaintrygował mnie twój pomysł z filmem.. Mam nadzieje, że moja prośba nie wyda Ci się arogancka, ale może mogłabyś napisać mi w mailu kilka uwag, wniosków z Twojej pracy, tak bym mogła zrozumieć co dokładnie w niej chciałaś pokazać..bardzo mnie to zaciekawiło i być może pomogło w ukształtowaniu tematu. Będę wdzięczna. Pozdrawiam. Anka


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: