Zakopane. Część druga.

Dzień dobry.

Dziś Zakopanego ciąg dalszy i ten ciąg czas jakiś jeszcze będzie trwał. Z ciekawych i krwawych zdarzeń zycia codziennego dodam, że dziś przy krojeniu cebuli usiłowałam uciąć sobie dwa palce lewej ręki, co jednak nie do końca mi się udało.

Po rozchodzeniu, będącym rozchodzeniem nieco zbyt długim, zdecydowaliśmy, że wejdziemy na Giewont. Big B był, ale ja nigdy. Dawnymi laty Mami zabroniła, a ostatnimi czasy nie za bardzo mieliśmy ochotę w tym tłumie. Ale tym razem zapragnęłam, więc pobudka bardzo wczesna, przed piątą, o ile dobrze pamiętam. Inaczej to przecież nie miałoby sensu. Szliśmy Doliną Małej Łąki na Polanę. Było pięknie. Cicho, chłodno, bez ludziów.

Obraz 035

Obraz 038

Idąc dnem dawnego jeziora widzieliśmy sarnę i słyszeliśmy bardzo donośnie rechoczącą żabę… tak się mówi? Rechocząca żaba? Hmmm… pewnie kumkająca – w każdym razie była głośna. A my cały czas szliśmy sami. Czuje się wtedy coś, co znika, kiedy idzie się w szplaerze lub wężyku innych turystów – to poczucie, że góry nie są nasze, że jest tam pełno innych stworzeń, które mają do nich większe prawo, lepiej się w nich czują, tam się urodziły i tam zostaną. Lekki dreszcz na plecach, słabe, ale jednak poczucie osamotnienia i świadomość, że jest się tylko nieproszonym gościem.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 074

Że nawet, kiedy do siebie szepczemy, płoszymy ptaki. I że są nawet w tatrach miejsca, gdzie człowiek jeszcze nie sięgnął.

Obraz 046

Nie szpeszyliśmy się zbytnio, ale też nikt nas nie gonił. Spotkaliśmy na szlaku dwójkę turystów, byli symaptyczni, zagadaliśmy, jak to zwykle, kiedy spotyka się tylko dwójkę – szli na Giewont, tak jak my, ale nie znali drogi, nie mieli mapy. Mnie to zawsze trochę dziwi. Tymczasem do Giewontu jeszcze kawałek.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 080

Szlak, jak widać. Sypią się kamienie po głowie. Idziemy, idziemy i zbliżamy się. Nadal sami.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 081

Big B dzielnie prze pod górę, a ja ciągle zatrzymuję się, żeby zrobić zdjęcia kwiatkom. Uwielbiam to.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 087

W kosodrzewinie zaczyna robić się gorąco, zdejmuję getry i cieszę się, że nie więcej niż godzina przed nami, potem tylko schodzenie (dla moich kolan aż)  bez bezlitosnego prażenia na graniach. Na Przełęczy Kondrackiej uroczy widok. Pustka.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 090

Acz – choć nie ma to wielkiego znaczenia – nie byliśmy pierwi. Wyprzedzili nas „na maksa oldskulowi” niemieccy studenci oraz jeden młody chłopak. Niemniej jednak na szczycie byliśmy dłuższą chwilę całkiem sami. To już coś, prawda? 🙂

Tatry_lipiec_2009_IXUS 091

Obraz 052

Obraz 059Giewontowa trawka.

Schodziliśmy przez Siodło akurat wtedy, kiedy pierwsze tłumy ruszały w górę – uff, co za ulga. Big B gnał na dół, a ja kuśtykałam o kijkach i robiłam zdjęcia kwiatkom.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 099

Tatry_lipiec_2009_IXUS 100

I tak, w miarę spokojnie zeszliśmy na przełęcz w Grzybowcu, gdzie już naprawdę niezłe tłumy szykowały się na górę. Ależ byliśmy z siebie zadowoleni 🙂

I jeszcze to zdjęcie dla porównania.

Tatry_lipiec_2009_IXUS 108

Jutro zaczynamy od niezbyt udanego wypoczynku, a dziś idę już spać. Dobranoc.

pikfe

Advertisements
Explore posts in the same categories: Tatry

Tagi: , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Zakopane. Część druga.”

  1. Lisy Says:

    Blog Twój, droga Pikfe, powinnien się nazywać ‚najnowsze metody w torturowaniu na odleglość’… Cieszymy się, że wróciłaś 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: