Zakopane z Yodą (4).
Dzień dobry.
Zaległości doprawdy straszne, ale nie mam jakoś ostatnio serca do siedzenia przed monitorem. I czasu też jakoś nieszczególnie dużo
Ostatnio skończyłam na zimnej, ale świątecznej atmosferze w Dolinie Jaworzynki, a tu już po Świętach i w dodatku w Nowym Roku. Mam nadzieję, że dla Was wszystkich będzie to dobry rok.
Ostatniego dnia naszego pierwszego pobytu w Zakopanym z Yodą wybraliśmy się… na Słowację. Ja wolałam iść do Morskiego Oka, ale Big B jakoś bardzo wyraźnie nie miał na to ochoty, więc postanowiliśmy udać się tam, gdzie już raz bardzo nam się podobało, ale nie mieliśmy okazji pozostać tam dłużej. W 2009 nad Szczyrbskimi Jeziorami złapał nas deszcz.
Tym razem nie.
Pogodę mieliśmy naprawdę piękną, ale przyznać trzeba, że tylko my: Szczyrbskie Jeziora położone są na wysokości 1315-1385 metrów i tak mniej więcej do wysokości 1300 metrów mgły i chmury panowały okrutne, także wielka była moja radość, kiedy wyjechaliśmy prosto w piękne słońce, tak miło i ciepło grzejące, że obiad zjedliśmy na restauracyjnym tarasie. A doły tak wyglądały – dla nas pięknie, dla tych co pod spodem, gorzej.
Po obejściu jeziora szlakiem dla prawdziwych twardzieli, czyli wygładzoną, płaską, świetnie utrzymaną drogą…
… doszliśmy do wniosku, że Szczyrbskie są miejscem, gdzie można się nieźle lansować. Pobudowane apartamentowce, gdzie nabyć można metry w cenach iście królewskich; knajp co-nie-miara; stacja kolejowa; i sklepy i sklepiki i całkiem, całkiem spory tłumek, dość nawet przerażający w pierwszej chwili. Polecam więc Jeziora, bo pięknie jest naprawdę, ale jeśli możecie, unikajcie weekendów i sezonu.
Wnikliwie opisaną panoramę znad Jeziora znajdziecie tutaj.
I dnia ostatniego, jak zawsze, pożegnaliśmy Tatry z Olczańskiego Wierchu. U AardvarKa, u mnie, bywa się tam, bo widoki zawsze przecudne.
Tylko ten smog nad Zakopanym…
My go oczywiście wcześniej czuliśmy, bo mieszkamy trochę ponad Zakopanym (kto chciałby mieszkać przy Krupówkach?!) i wjeżdżając tam człowiek ledwo dyszał, naprawdę. Pogody mieliśmy bezwietrzne, więc nad naszym uzdrowiskiem cała ta chmura wisiała i wisiała i wisiała… Ale w Tatrach Yodzie katar przeszedł, a wcześniej nie przechodził ponad trzy tygodnie.
pikfe
Explore posts in the same categories: Gdzieś dalej, TatryTagi: Olczański Wierch, Szczyrbskie Jeziora, Tatry, Tatry z dzieckiem
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.





